Share  

Blog o psychoterapii

 

To wszystko dzięki lekom psychotropowym!

Napisane przez Howard Rosenthal, EdD dnia 10/10/10 - 10:13 PM

Przygotowywałem się, aby zamknąć gabinet i opuścić na dzisiaj praktykę, gdy moja sekretarka powiadomiła mnie, że jednak z moich klientek jest w poczekalni, ma atak histerycznej paniki i prosi o sesję ze mną. Był to dla mnie swego rodzaju szok, gdyż myślałem, że klientka ta robi duże postępy. Kazałem sekretarce od razu ją wpuścić.

Klientka płakała tak mocno, że ledwo mogłem zrozumieć, co do mnie mówi, jednak, co dziwne - wydarzeniem, które wytrąciło ją z równowagi była wizyta w gabinecie psychiatry. Gdy się uspokoiła poznałem brutalne szczegóły. Klientka powiedziała swojemu psychiatrze, że robi niezwykle duże postępy. "To chyba dobrze, prawda?" - spytała go. Następnie wyjaśniła, że jej sesje terapeutyczne ze mną są bardzo pomocne i w ten sposób zrobiła zwrot w swoim życiu.

Jej psychiatra odpowiedział na to szyderczym śmiechem i powiedział jej z pełnym przekonaniem, że jej sesje terapeutyczne ze mną nie przyniosły żadnych skutków. Co więcej, zasugerował, że odzyskała równowagę chemiczną dzięki lekom psychiatrycznym, które jej przepisał i stąd ta zmiana. Moja klientka odrzuciła ten pomysł, twierdząc, że dokonała zmian behawioralno-poznawczych, oraz że jego biochemiczne wytłumaczenie całkowicie neguje postęp jej pracy. Wtedy psychiatra jeszcze bardziej się rozgniewał, stał się głośniejszy i bardziej wojowniczy. Upierał się, że terapia i praca klientki nie miały zupełnie nic wspólnego z zaistniałymi zmianami.

Wizyta osiągnęła punkt kulminacyjny, gdy psychiatra wziął jej kartę i rzucił nią w klientkę (czyż nie było to profesjonalne?) krzycząc "Jeśli naprawdę Pani myśli, że to przez terapię, a nie leki psychiatryczne proszę sobie znaleźć innego psychiatrę." Potem wyszedł z gabinetu. To ostatecznie spowodowało załamanie mojej klientki oraz to, że chciała się ze mną spotkać . (Jeśli rzucicie okiem na jeden ze słowników z dziedziny nauk behawioralnych, mam to głębokie przeczucie, że definicja jatrogenii idealnie odnosi się do tego przypadku).

Zgodziłem się ze swoją klientką, że terapia i wsparcie były dla niej niezmiernie cenne. Nie mniej jednak, jak już znalazłem się jako terapeuta w centrum tej bitwy musiałem wiedzieć dlaczego ona jest przekonana w 100%, że to nie leki wywołały w niej te zmiany.

"To proste," powiedziała momentalnie promieniejąc uśmiechem od ucha do ucha, "on przepisuje mi te tabletki już od trzech lat, a ja nie połknęłam ani jednej"...
 
Wpis umieszczony w kategorii: Dzień z życia terapeuty
Powrót na górę strony Back to Top